Opisy plemion – Morranowie

Karczmarzu! Piwa! Ale tym razem w jakimś większym kuflu, bo tamten ledwie na łyk starczył! Powiem wam przyjaciele, że karczmy w tych okolicach mają podłe, a piwo jakieś rozwodnione, ale po prawdzie trudno dogodzić podniebieniu Morrana. Mówią, że dziedziczymy najgorsze cechy obu gałęzi naszego plemienia, czyż nie? Na dobre trunki wrażliwości nabywali nasi ojcowie przez lata, ba – wieki, niewoli, w miastach Wysokich Rodów. Wyobrażacie sobie tylko, czym tam musieli poić naszych praszczurów, którzy byli przecież najlepszymi gladiatorami na każdej arenie! Ha, sam bym się chętnie zapisał na takie niewolnictwo! A opowieści o tym, co czekało zwycięzców znacie? Arystokratki chętnie spędzić noc z prawdziwym mężczyzną, wonne olejki, dobre jadło… Ha, ha, ha! Naprawdę uwierzyliście, że taka wizja zawróciła mi w głowie? Niewolnictwo w zamian za jakieś wychudzone dziewczę o wyrafinowanych manierach, cierpkie wino w srebrnym kielichu i jakieś śmierdzące paskudztwa, które wcierają ci w ciało. I co, za takie coś oddać swoją wolność, dać się zakuć w kajdany? Wiecie, gdzie ja bym im te kajdany… O żesz…! Karczmarzu, starlibyście tutaj, bo mi się piwo rozlało. I podajcie no jeszcze kufelek, bo z tego stłuczonego to już pożytku nie będzie…

Gdzie to ja…? Ach, no właśnie. To ja bym już chyba wolał żyć tak, jak ci co ich nie wyłapali i co w góry zbiegli. Podłe to podobno było życie, jedzenia tyle co nic, w tyłek zimno od siedzenia na kamieniach i takie tam. Ale chociaż każdy tam był panem swego losu, nie? Dobrze, że w końcu ktoś postanowił kopnąć w zadek tych nadętych niby-władców krainy i przepędzić ich na drugi koniec świata. Zresztą mieliśmy w tym swój udział i to nie mały. Wolni Morranowie szli w pierwszych szeregach armii Przymierza, zaś niewolnicy naszego plemienia na wieść o zbliżającej się armii podnieśli bunt. Mówią, że w niejednym mieście sprzymierzone wojsko nie mogło już ani jednego żywego Wysoko Urodzonego znaleźć po naszych powstaniach. Ja tam myślę, że to prawda, ale połowiczna, że tak rzeknę. Bo ani jeden wysoko urodzony pewno z życie nie uszedł, ale co się tyczy ich żon, matek, córek i sióstr, to większość dychała jeszcze pewnie, ino bardzo zmęczona była. Ha, ha, ha!

Żarty, żartami… Zastanawialiście się kiedyś, co czuli do Wysoko Urodzonych nasi dziadowie walcząc na ich przeklętych arenach i patrząc, jak na trybunach zabawiają się z kobietami naszego plemienia? To prawda, tak jak i obecnie wśród naszych wojowników, część Morranek walczyła na arenach na równi z mężczyznami, ale reszta służyła przeklętym rodom to zupełnie innych rozrywek. Nie udało im się jednak nas złamać, Morranki są tak samo twarde jak którykolwiek z nas. Nie mogły zbyt wiele poradzić na swoją dolę, jednak zachowały ducha walki i zawsze pamiętały, że pochodzą z wolnego i dumnego plemienia. Może są ludy stworzone do niewolnictwa. My się do tego nie nadajemy. Zabiję każdego Wysoko Urodzonego, którego spotkam, za wszystkie upokorzenia, jakich doznał od jego rodzaju mój lud. Ale teraz żadnego z nich tu nie widać, prawda? A ja nie lubię marnować życia. Gdy walczę, jestem niepowstrzymanym szałem Bogini, gdy śpię nie zbudzi mnie najpotężniejszy grzmot, wspinam się lepiej od kozicy, a moje chrapanie mogłoby zabić niedźwiedzia – tak przynajmniej twierdzi moja druga żona. Za to kiedy się śmieję, każdy musi przyznać, że to najszczerszy śmiech w całej Tir Na Danu. A śmiech jest świetnym towarzyszem…

No właśnie, więc co to ja… Ach! I tak się zeszły na powrót obie części plemienia i Morranowie na nowo zbudowali swe grody u podnóży gór, które kiedyś dały im schronienie. No, ale resztę to wy już pewnie sami wiecie, co? Jesteśmy największymi mocarzami w Tir Na Danu. Nikt nie wygra z Morranem, bez uciekania się do podstępu, bo nie mamy w tej krainie równych sobie wojów. Więc jakby ktoś jednak wygrał, to od razu wiadomo, że zbój i oszust i co z nim zrobić trzeba, tak? Ha, ha! Tyle wam powiem. I ci, co żyli w górach i ci, co umierali na arenach tę samą mądrość rozumieli. Że w życiu najważniejsza jest siła, bo słabi lądują w przepaściach i w piachu. Więc się staramy, żeby nikt w plemieniu o tym nie zapomniał. Walka to nasz żywioł, więc pół życia na walce spędzamy. Na pięści w miejskich zaułkach, na miecze w bitwach, na kufle wypitego piwa w karczmach. Każdy z nas tyle razy w życiu przegrał i wygrał by móc się mienić prawdziwym wojem. Zresztą, często się próbujemy, w turniejach, w pojedynkach, na imprezach – trzeba przecież wiedzieć, który z nas najsilniejszy, co? Aj! A, przepraszam, przepraszam, słodziutka… Albo i najsilniejsza, bo baby u nas równie dobrze, jak chłopy przywalić potrafią, co żeś właśnie nam tu zaprezentowała. Tylko, czy musiałaś kufel pełen piwa mi na głowie rozbijać, toć znowu się zmarnowało… Karczmarzu!

Wpis opublikowano: on Monday, October 22nd, 2007 at 9:53 pm and is filed under Opisy plemion, Poza Czasem 2ed. Możesz śledzić odpowiedzi na ten post korzystając z RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź, albo trackback z twojej strony.

4 Comments to “Opisy plemion – Morranowie”

  1. Dorota Says:

    Bitny ten Lud Danu…

  2. Marcin Kuczyński Says:

    A jakże! Morranowie przeszli bodaj największą metamorfozę w porównaniu z pierwszą edycją. No, może jeszcze równie mocno klimat zmienił się u Lochinów. Wiele cech tych drugich przeszło zresztą właśnie do Morranów. Mi osobiście strasznie podoba się klimat plemienia, które wywodzi się w dużym procencie z wyzwoleńców.

  3. Kaśka Says:

    Mi się kojarzą trochę z Trzynastym Wojownikiem, klimat śmiania się z niebezpieczeństwa i takiej ogólnej pogody ducha, a przy tym jednak walecznych wojowników.

  4. Bart Says:

    Rozumiem zamysł i podoba mi się pomysł. Ale jakoś opis do mnie nie trafia. jest jakiś taki płaski. Podobnie jak w Tuatha di Edha widzę zamiast złożonego (mniej lub bardziej) plemienia, atak Morrańskich klonów.

Leave a Reply


9 − 2 =