Opisy plemion – Vaethowie

Usiądźcie wygodnie, Dzieci Snów, albowiem oto rozpoczynam mą opowieść, ja, Pieśń Świtu, największy pośród bardów mego plemienia.

Bogini jest najpiękniejszą ze wszystkich niewiast, jakie kiedykolwiek widziały wasze oczy, a kto uważa inaczej, ten łże jak pies i nie jest godzien miejsca przy naszych ogniskach! Jej lico jest gładkie, a świetliste oczy zamknięte, gdyż Bogini błądzi myślami po krainie snów, a sama jest najwspanialszym snem, który nasze plemię śni od początku swego powstania. A było tak…

Kiedy Bogini stworzyła cały świat i wszystkich ludzi, usiadła zmęczona pod zielonolistnym dębem. I stało się tak, że o zmierzchu Bogini zapadła w sen. Okazało się jednak, że na świecie nikt nie opowiedział jeszcze tak wielu opowieści, żeby Bogini miała o czym śnić. I kiedy się przebudziła, rzekła do siebie: „Tak być nie może! Śniłam piękny sen, lecz kiedy się skończył, nie było już innego snu, który mogłabym śnić. Muszę znaleźć kogoś, kto będzie snuł opowieści do moich snów.” I wyruszyła gwiazdooka Pani do swego królestwa, aby znaleźć najbieglejszego bajarza pośród wszystkich swych dzieci. Tego dnia, gdy po raz pierwszy wzeszła na niebo Gwiazda Wieczorna, Bogini spotkała wędrowca. Wędrowiec zaprosił ją do swego ogniska i poczęstował strawą. A kiedy Bogini ułożyła się z nim do snu, on opowiedział jej baśń i Bogini otrzymała nowy sen. I rzekła Bogini do wędrowca: „Tyś jest bajarzem, którego szukałam, ty zapełnisz opowieściami moje sny. Błogosławię ciebie i twoje dzieci, od dziś zwać się będziecie Tuatha de Vaeth, Dziećmi Snów, albowiem od dziś do was należeć będzie snucie opowieści, które będę śnić.” I tak się stało. Od tego dnia nasze plemię wypełnia obowiązek, nałożony na nie przez Boginię, wędruje po wszystkich drogach Tir Na Danu, aby poznawać i opowiadać swe opowieści.

Ale nasze plemię to nie tylko wędrowcy i bajarze. Tak, widzę wasze spojrzenia, w naszym porcie stoją najśmiglejsze okręty w całej Tir Na Danu, nasza chluba i największa miłość. Każdy kapitan jest u nas niemal równy księciu, każdego poznacie po innym kolorze żagli i symbolach, wyhaftowanych na banderze. Widzicie ten smukły statek o błękitnych żaglach i symbolu krakena? To na nim żegluje Annea Dzika Łabędzica, której ponoć nie okiełznał jeszcze żaden mężczyzna! Słyszałem, że podczas ostatniego rejsu napadło ją dwóch piratów, Krwawy Logan i Długouchy Dirk, a ona… Ale to już inna historia.

Plemiona Bogini cenią naszą flotę, nie tylko dlatego, że przewozimy przeróżne towary w najodleglejsze zakątki kraju, ale również dlatego, że stanowimy największą morską siłę wojskową, którą dysponuje Przymierze. Niech wam się nie wydaje, że gdyby było inaczej, to ktokolwiek zaprosiłby nas do tego całego Przymierza… Ale ktoś musiał pokonać statki Wysoko Urodzonych, przewozić wojsko i utrzymywać ciągłość zaopatrzenia. Tak, tak, odwaliliśmy kawał dobrej roboty podczas wojny, hehe. Mój pradziad był kapitanem jednego z najśmiglejszych okrętów, Wilczego Pazura. Pewnego razu… Ale to też inna historia. W każdym razie Przymierze potrzebowało nas, aby wygrać wojnę, ale nasza starszyzna nie dała przekonać się od razu, Bogini niech będą dzięki. Przez dziewięć dni obradowało dziewięciu posłów z ich plemion oraz dziewięciu kapitanów największych okrętów, aż w końcu doszli do porozumienia. Za naszą pomoc otrzymaliśmy wiele przywilejów i dlatego dziś jesteśmy potęgą w handlu niewolnikami w całej Krainie Bogini. Tak ślicznych niewolnic  i tak silnych niewolników nie ma nikt inny!

Ech, wy młodzi, zazdroszczę wam wszystkich podróży, które was jeszcze czekają, wszystkich niesamowitych rzeczy, które jeszcze przeżyjecie. Wiem, że jestem już jedną nogą w grobie, mam ponad osiemdziesiąt zim na karku, jednak ciekawość świata jeszcze się we mnie nie wypaliła. Tacy już jesteśmy, wiecznie głodni wrażeń, nowych przeżyć. Każdy z nas tworzy swą opowieść, a jak wszyscy wiecie, nie ma nic gorszego niż nudna opowieść! Niektórzy mówią, że jesteśmy niespokojnymi duchami, które nie potrafią spędzić całego życia w jednym miejscu i tkwi w tym chyba ziarno prawdy. Wielu z nas czuje nieprzepartą chęć, aby zobaczyć, co kryje się za horyzontem. I nawet, jeśli zakładamy rodzinę i osiedlamy się gdzieś na stałe, musimy czasem rozprostować nieco nogi i wyruszyć na włóczęgę. A z każdej przywozimy do domu nowe opowieści…

Wpis opublikowano: on Monday, October 22nd, 2007 at 9:55 pm and is filed under Opisy plemion, Poza Czasem 2ed. Możesz śledzić odpowiedzi na ten post korzystając z RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź, albo trackback z twojej strony.

8 Comments to “Opisy plemion – Vaethowie”

  1. Dorota Says:

    Ogólnie fajne. Tylko nie wiem czemu, ale jakoś mi nie pasują te morskie klimaty do tych sennych – nie potrafię ich złożyć razem Tak jakby to było plemię o dwóch twarzach, ale może to po prostu kwestia tego że tak jest napisany ten tekst, w sensie ma dwie odrębne części bardzo różniące się klimatem…

  2. Marcin Kuczyński Says:

    Hmmm… Może jest coś w tym, co piszesz. Postaramy się poprawić ten opis, ale najpierw muszą się pojawić teksty dotyczące wszystkich pozostałych plemion. Tak, czy owak – dzięki za konstruktywną uwagę :-)

  3. Kaśka Says:

    Tak sobie myślę, że może w takim razie warto położyć większy nacisk na ten morski klimat, dołożyć trochę o piratach itp., a klimat opowieści zrobić czymś dodatkowym (przecież wiadomo, że ludzie morza uwielbiają opowieści). Dzięki temu gracz mógłby sam decydować, w jakim kierunku jest bardziej jego postać, a mimo wszystko związek z morzem lepiej określa plemię niż upodobanie do opowieści.

  4. Dorota Says:

    Ale takie morskie opowieści to już nie klimat snów…

  5. Ellentir Says:

    Spokojnie – to się da połączyć. Ale bardziej marzenia niż sny pasują, to fakt.

  6. barroc Says:

    Fajnie, strasznie brakowało mi jakiś morskich klimatów jakby waleczny lud bogini nie umiał pływac na czymś większym od pnia płynącego z prądem rzeki. Ahoj marynarze a opowieści przed snem to ja mogę wysłuchac po kilku dobrych kielichach piwa z ust tej miłej barmaneczki :)

  7. Marco Reqam Says:

    Fajnie zaplata się wątek opowieści z morzem i ciekawością świata. Fakt, że kiedy przechodzi się z trzeciego w czwarty akapit to czuć wyraźny dysonans, ale to uczucie mija gdzeiś w połowie piątego akapitu. NIe mniej, należałoby to lepiej zgrać.

  8. paulo Says:

    Bardzo fajne plemię. Już ich lubię. :) (Rzeczywiście brakowało takich morskich klimatów, ale z drugiej strony – niby jak miały takie zaistnieć na starej Tir Na Danu ;) ).

    O samym opisie w sensie technicznym nic nie napiszę, bo wszystko zostało już wspomniane.

    A co do wzmocnienia wątku morskiego – dobry pomysł, niech tylko nie kosztem opowieści. W końcu dobrymi bajarzami mogą być z natury dzięki błogosławieństwu Danu, a zdolności żeglarskie wyrosły u nich z konieczności. W końcu, jak dobrze rozumiem, żyją na wyspach znajdujących się dość daleko od stałego lądu. Takie miejsce zamieszkania to nic innego, jak idealna szkoła żeglugi :) – po prostu nie mieli innego wyjścia.

Leave a Reply


+ 9 = 15