Historia Tir Na Danu – cz. II

Tak, jak nie ma zgody co do przyczyn pojawienia się Aen Sidhe w Tir Na Danu, tak różne są zdania na temat przyczyn upadku Pierwszego Królestwa, jak zwykło się nazywać tamtą społeczność. Powiadają, że Danu obraziła się z jakichś powodów na Aen Sidhe i odebrała im większość mocy, jednocześnie zabraniając im przebywania w Tir Na Danu. I tak tajemniczy przybysze na powrót odeszli do Krainy Mgieł, gdzie rezydują po dziś dzień, śniąc sny o dawnej potędze. Pozbawieni ich przewodnictwa ludzi pogrążyli się w konfliktach lub nieudolnie starali się uratować to, co przez pokolenia budowali. Ferganowie twierdzą, że ich plemię wywodzi się właśnie spośród tych, którzy starali się w owych trudnych czasach ocalić najważniejsze prawdy przed zapomnieniem. Tak, czy owak – kolejne miasta upadały, kolejnych władców mordowali ambitni następcy, by po chwili podzielić ich los. Nie było już jednego królestwa, zaś zwaśnione grupy bądź wykrwawiały się w walkach bądź odseparowywały się od pozostałych. Większość potężnej wiedzy, która stanowiła podstawę Pierwszego Królestwa została bezpowrotnie stracona.


Co, nie brzmi zbyt przyjemnie? No cóż, może i faktycznie, ale pamiętajcie, że to właśnie wtedy rodziły się plemiona! W lasach północy osiadł lud, który dziś zwiemy Edhanami, Vaethowie poszukiwali spokoju na położonych na zachodzie wyspach, a Hirrowie postanowili przeczekać te ponure czasy w najstarszym znanym ludziom schronieniu i na powrót weszli do jaskiń. Pewnie, Birdenowie powiedzą Wam, że to oni wpadli na ten pomysł, ale… kto by dziś słuchał Birdenów. No, ale znowu gadam o głupotach, zamiast skupić się na opowieści. Tak więc, plemiona rozeszły się po świecie. Jedne ze sobą wojowały, inne starały się po prostu trzymać od siebie z daleka. Po pewnym czasie (a wierzcie mi, nie był to czas krótki) ludzie przyzwyczaili się do nowego porządku, a Pierwsze Królestwo stało się bardziej legendą niż realnym wspomnieniem. I wtedy przyszli Sulenowie…
Gdzie się podziewali przez ten cały czas? Nie mam pojęcia! Jak wam nie żal własnej skóry, to możecie spytać o to jakiegoś Sulena. Zresztą… Prawda jest taka, że większość z nich też nie wie. Ważne jest jednak nie to, gdzie byli, kiedy ich nie było, ale to, co robili, jak już się pojawili. Otóż Sulenowie rozpoczęli trwającą trzy razy po trzy pokolenia erę podbojów. Ich przerażający, opanowani przez pradawne moce wojownicy siali postrach w całej Tir Na Danu. Nikt nie był bezpieczny i matki z kolejnych plemion płakały nad losami porwanych dzieci i zabitych mężów. Podobno Sulenowie korzystali z jakiejś przeklętej mikstury, która pozwalała im na kontakt z demonami. Nawiasem mówiąc, te konszachty z nieczystymi siłami odbijają im się czkawką po dziś dzień. Ale wróćmy do ich podbojów. Tir Na Danu płonęła, a ponad dymem dało się słyszeć tylko szczęk broni i płacz.
Sulenowie znani byli ze swej graniczącej z szaleństwem odwag i nieludzkiej siły, a jednak ostatecznie zostali pokonani. Trzy plemiona odegrały największą rolę w położeniu kresu suleńskiej dominacji. Lochinowie, Edhanowie i Birdenowie połączyli siły, by wspólnie pokonać wroga. Ich sojusz stanowił taką potęgę, że nawet nieczyste moce wrogów nie wystarczyły, by dać im odpór. Ostatecznie padły wszystkie suleńskie grody, zaś ich władca w zamian za obietnicę odpuszczenia win jego ludowi zgodził się by każda pierworodna córka suleńskich przywódców była oddawana zwycięskim Lochinom jako dożywotni gość i konkubina. Przysięgę tę władca przypieczętował dając pod miecz własną głowę. Pytacie, czemu to właśnie do Lochinów miały się udawać suleńskiem dziewczęta? Ano właśnie, sporo było z tym zamieszania.
Birdenowie i Edhanowie zarzucili Lochinom, że ich dowódca, korzystając z tego, że to właśnie on zdobył suleńską stolicę, przypisał sobie wszystkie zasługi za pokonanie znienawidzonego wroga i jemu również przypadł w udziale trybut pokonanego. Mimo, że ostatecznie łupy wojenne podzielono sprawiedliwie między zwycięzców, kwestia suleńskich dziewcząt pozostała zadrą, która ostatecznie nie pozwoliła na zawiązanie stałej koalicji. Ta tradycja przetrwała zresztą po dziś dzień, gdyż taką moc ma nałożony wtedy na Sulenów gaes. Pierworodne córki przywódców każdego z klanów są wysyłane w dożywotnią gościnę do lochińskich władców, nawet jeśli zdarza się, że Lud Łąk w danej okolicy ma znacznie większe wpływy niż Lud Jezior. Tymczasem jednak wróćmy do spraw zamierzchłej przeszłości. Sojusz rozpadł się tuż po wojnie, zaś wzbogacone suleńskim złotem trzy plemiona zaczęły rozwijać się niezależnie od siebie i podporządkowywać sobie sąsiadów. Na wschodzie Tir Na Danu mówi się o tym okresie Czas Trzech Królestw, choć nie jest to do końca słuszne, zważywszy, że na zachodzie powstawały wtedy zupełnie inne królestwa…

Wpis opublikowano: on Wednesday, October 1st, 2008 at 11:15 pm and is filed under Historia Tir Na Danu, Poza Czasem 2ed. Możesz śledzić odpowiedzi na ten post korzystając z RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź, albo trackback z twojej strony.

6 Comments to “Historia Tir Na Danu – cz. II”

  1. Dorotka Says:

    Hmm… Przeczytałam sobie dla odświeżenia opis Sullenów i widzę, że te kilkanaście plemion którym udało się pokonać Sullenów nagle zmalało do trzech. Ja wiem jak to jest z celtyckimi opowieściami, ale czy mimo wszystko trzy to nie za mało do pokonania “pożerającego” ziemię Danu siejącego mrożący krew w żyłach postrach plemienia Sullenów? Albo chociaż jakiś podstęp jak ich tak mało było? :P

  2. Ellentir Says:

    Trzy najpotężniesze plemiona to całkiem sporo. Oczywiście, do tych plemion musisz dołączyć wszystkich ich popleczników, o których w legendach się już nie wspomina.

    De facto, wrogiem Sullenów były wszystkie ludy Tir Na Danu, gdyż Lud Łąk wszyskie je namiętnie łupił i z każdym wojował. Lochinowie, Edhanowie i Birdenowie byli po prostu autorami skierowanej przeciwko Sullenom kampanii wojennej, która tym się różniła od wielu poprzednich, że zakończyła się sukcesem.

  3. Kaśka Says:

    Mi się podoba ten klimat z Sullenami, mają teraz jakąś ciekawą przeszłość i dobre uzasadnienie swojej wady plemiennej.

  4. Ellentir Says:

    Bardzo się cieszę. Jednym z głównych celów pisania na tak wczesnym etapie całej historii Tir Na Danu jest właśnie chęć “zakorzenienia” plemion w świecie. Bo czymże jest lud bez swojej przeszłości, prawda?

    Ten brak “zakorzenienia” to moim zdaniem jedna z ogromnych wad poprzedniej edycji PC. Dlatego teraz staram się jej uniknąć.

  5. Katarzyna Says:

    Szokujace. Patrzac na 1 edycje i historie swiata, ta jest jakas jakby bardziej dopracowana, zlozona, czyje sie jakbhy naprawde jakis wielki bard z tamtych czasow siedział przedemna i opowiadal mi ta historie.

  6. Kaśka Says:

    Super, o taki efekt właśnie chodziło. Dzięki nowej historii bohaterowie mieli mocniejsze zahaczenie w świecie, a plemiona ciekawszy background. Powinno to pomóc zarówno graczom podczas tworzenia postaci, jak i Mistrzom Gry podczas wymyślania przygód.

Leave a Reply


8 + = 12