Historia Tir Na Danu – cz. IV

Myślę, że to jakoś tak już jest. Jak za długo nic złego się nie dzieje, to wszyscy się jacyś tacy robią… Ja wiem? Ospali? A nasza historia doskonale pokazuje, że bez wroga u granic i solidnej dawki wojen nijak nam nie przychodzi żyć. Jak już mówiłem, za Rogatych Bogów kraina miała się dobrze, a ludzie byli jakby szczęśliwsi. Ale w końcu gdzieś pośród mieszkańców nowo wybudowanych miast, pośród opływających w łupy wojów, a zwłaszcza pośród władających Tir Na Danu plemion zaczęły się pojawiać niepokojące wątpliwości. „Po co trzecią część każdego łupu ofiarujemy Danu?” – pytali. „Dlaczego świątynie Matki stają w miejscach, gdzie mogłyby świetnie prosperować kupieckie kramy?” – marudzili. „Czemu najwspanialsi synowie tej ziemi mają po dziewięciu krótkich latach rządów ginąć, gdy mogliby jeszcze szczęśliwie władać swoim ludem?” – zaczęli wreszcie dociekać. To nie mogło skończyć się dobrze.


I choć nikt nie powiedział tego głośno, wielu rozumiało człowieka, którego dziś nazywamy Upadłym (choć niektórzy zwą go Ostatnim Rogatym Bogiem, ale to banda niebezpiecznych wariatów i nie o nich jest moja opowieść). Ów władca po dziewięciu latach panowania zamiast odejść w objęcia Danu zbiegł z rytuału. Co można myśleć o kimś, kto własne nędzne życie cenił ponad dziewięć lat dogadzania Bogini? Ano w tamtych czasach, zważcie sobie, różnie myślano. Większość potępiła odszczepieńca. Ba, niejeden wódz zebrał swych wojowników i wyruszył na poszukiwania zbiega, by sprowadzić go z powrotem na rytuał. Ale spora grupa mieszkańców Tir Na Danu uznała, że to dobry moment, by wprowadzić większe zmiany, by człowieka postawić przed Matką. Co prawda, wybrano kolejnego Rogatego Boga, ale dla wszystkich stało się jasne, że nic już nie będzie tak, jak kiedyś. Ów nieszczęśnik (Aidan zresztą), rządził zaledwie trzy lata. Zginął we własnym łożu, zamordowany przez Gadharską kochankę. Widzicie – Gadharowie uważali, że po tym, jak został przerwany cykl, nie obowiązują już stare traktaty, zgodnie z którymi Wysokie Rody zmieniały się po kolei na tronie.

Wojna domowa nie trwała długo. Żaden z Wysokich Rodów nie miał dość siły, by samotnie władać krainą. Do tej pory ludy Tir Na Danu szły za swoim władcą, gdyż czuły, że jest on wybrańcem Bogini. Teraz jednak wszystko się zmieniło, nie było już miejsca na Rogatych Bogów. Po pierwsze, niejako stracili oni legitymizację swej pozycji, po drugie zaś, żaden z trójki rodów, z których wywodzili się Rogaci Bogowie nie zgadzał się, by ktokolwiek poza ich kandydatem założył Koronę z Jelenich Rogów. Nie chodziło im nawet o zagarnięcie całej władzy i prestiżu. Przemawiał przez nich przede wszystkim strach. Panicznie obawiali się, że władca z innego plemienia zechce wykorzystać swoją pozycję by pozbyć się pozostałych Wysokich Rodów. Wybrano, jak się wtedy wydawało, ugodowe rozwiązanie. Krainą miało rządzić trzech królów, którzy podejmowali decyzję wspólnie – wystarczyło, że dwóch zgodzi się na dane prawo, by weszło ono w życie. Na pozór życie wróciło do normy.

I tu trzeba sobie coś wyjaśnić. Wiecie zapewne, że Rogaci Bogowie nie byli pierwszymi oblubieńcami Bogini. Matka zawsze umiała sobie znaleźć jakiegoś ogiera, chętnych zaś nigdy nie brakowało. Danu jest kapryśna, a bywa szalona, więc jej faworyci często się zmieniali. Każdy jednak dał jej syna lub córkę. Każde z jej dzieci stawało się zaś nowym bóstwem.  W zamierzchłych czasach Bogini kładła się z tajemniczymi, dzikimi istotami, które ludzkość miały za nic.  Rodziły się wtedy straszliwe i niezrozumiałe potęgi, które dziś często określamy mianem Nienazwanych Bogów. Podczas niektórych świąt poświęcamy im ofiary, by łagodzić ich gniew, poza tym jednak staramy się nie mieć z nimi do czynienia. Gdy kiedyś natraficie na nawiedzane przez nich miejsca po prostu bierzcie nogi za pas! Potem Danu upodobała sobie stwory, o których już wspominałem – obecnych mieszkańców Podziemnego Świata, a kiedyś władców krainy. Najwspanialsi pośród nich dostępowali zaszczytu spółkowania z Boginią. Zrodzeni z tych związków Bogowie w większości odeszli ze swym ludem do podziemi, niektórzy jednak pozostali na powierzchni, by kontynuować wojnę z ludzkością. Patronują oni dzikim bestiom, wielkim pożarom i innym nieszczęściom, które spadają czasem na Tir Na Danu.

W czasach Rogatych Bogów rodziły się siły, które sprzyjały ludziom. Nowe dzieci Danu świadome były, że w połowie stworzone są z ludzkiego pierwiastka. Patronować zaczęły życiodajnym strumieniom, łownej zwierzynie czy wspaniałemu rzemiosłu. To oni są naszymi prawdziwymi sprzymierzeńcami w Zaświatach. Wszyscy z wyjątkiem jednego. Upadły również odwiedzał Danu,  jeszcze podczas swego ziemskiego panowania. Bogini spłodziła z nim jednak kreaturę. Sluagh (bo tak nazywa się owo bóstwo) od samego początku nienawidziło swej Matki. Dokuczało jej jeszcze w łonie. Ludzie niewiedzieni czemu w kolejnych latach plony stały się gorsze, wiele zwierząt padło. Skąd mogli wiedzieć, że to Matka wije się z bólu, gryziona i drapana przez nienarodzone dziecko. Gdy tylko Sluagh przyszedł na świat zbiegł daleko, gdzie nie sięgał wzrok Bogini i przez jakiś czas słuch po nim zaginął. Pola znowu zaczęły obradzać, świat jakby odżył po trudnym okresie.

Wpis opublikowano: on Thursday, October 2nd, 2008 at 8:52 pm and is filed under Historia Tir Na Danu, Poza Czasem 2ed. Możesz śledzić odpowiedzi na ten post korzystając z RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź, albo trackback z twojej strony.

5 Comments to “Historia Tir Na Danu – cz. IV”

  1. Dorotka Says:

    A tutaj pojawia się 9 lat, zdaje się że należy to ujednolicić bo w tekście “Historia Tir Na Danu – cz. III” figuruje 7 lat panowania Rogatych Bogów…

  2. Ellentir Says:

    Dzisiejszy odcinek sponsoruje liczba 9. Siódemka w poprzednim wpisie została już poprawiona.

  3. Kaśka Says:

    Ja bym nazwała ten czas Czasem Trzech Królów. Jakieś święto można by też zrobić…

  4. Ellentir Says:

  5. Katarzyna Says:

    Bajka…. (w POZYTYWNYM znaczeniu)

Leave a Reply


9 − 3 =