Historia Tir Na Danu – cz. V

Tymczasem Tir Na Danu musiała sobie radzić z zupełnie innymi problemami. Zajęci wznoszeniem coraz wspanialszych pałaców Królowie coraz rzadziej interesowali się troskami ludu. Coraz większa część plonów i łupów musiała zasilać ich skarbce. Zdawało się, że ich wiecznego apetytu na nowe skarby i honory nie da się zaspokoić. Niektórzy po cichu zaczęli już nawet szeptać, że lepiej było trzecią część utargu oddawać Bogini niż dwie trzecie części przekazywać Wysokim Rodom. Lojalne lochińskie klany dbały jednak o to, by nikt nie odważył się wypowiedzieć podobnych słów głośno. Królestwo nadal się rozwijało. Teraz władcom nie wystarczały już trybuty i przymierza – od innych ludów oczekiwali całkowitej lojalności i poddaństwa. Dumnych Caelów zmusili by porzucili swe nomadyczne tradycje i osiedli na stałe w wybudowanych dla nich miastach, zaś buntowniczych Morranów wyłapywali i jako niewolników wystawiali do walk na arenach. Poza Wysokimi Rodami w ich pysznych lektykach i spływających złotem domach nikt nie mógł czuć się bezpieczny. Naprawdę łatwo było trafić do lochu czy nawet stracić życie w majestacie prawa.


Jednocześnie oczy stworzeń z Podziemnego Świata znów skierowały się ku górze. Rogaty Bóg zdradził Danu, więc istniała szansa, iż Matka przychylniejszym spojrzeniem obdarzy swych dawnych ulubieńców. Po raz pierwszy od początku panowania ludzi z jam i jaskiń wyszli ich przedwieczni wrogowie. Ostatecznie zostali oni pokonani – lata spędzone pod ziemią odebrały im wiele animuszu i oduczyły życia na powierzchni. Wojna trwała jednak dosyć długo i pochłonęła wiele istnień. Absurdalnie, swoimi wrogimi posunięciami podziemne istoty umocniły władzę Wysokich Rodów. Nagle okazało się, że władcy są potrzebni, by bronić lud przed czającymi się w mroku potworami. Królowie umiejętnie pogrywali zresztą z opozycją i dbali o to, by podczas wojny klany o najbardziej wątpliwej lojalności trafiały na przeciwników, których nie były w stanie pokonać. Wielu dobrych wojowników poległo wtedy tylko dlatego, że po zakończonej wojnie mogli się okazać niebezpieczni dla panującego porządku.

Wiecie, w rodzeństwie czasem bywa tak, że psotnik znowu coś zbroi, ale potem stoi z niewinną minką i matka ruga jego bogu ducha winnego brata. Podobnie było i w tamtych czasach. Kolejny władcy z Wysokich Rodów coraz bardziej oddalali się od Bogini i coraz gorzej traktowali poddanych. I komu za to się dostało? Ano… Edhanom. Dzięki daleko posuniętej ostrożności edhańskich książąt ich rozległe państwo przetrwało na północy wszystkie targające krainą zawieruchy. Niektórzy zaczynali nawet widzieć w Ludzie Drzew wybawców, którzy kiedyś ruszą w końcu na południe, by odebrać władzę popadającym w obłęd Wysokim Rodom. I wtedy po raz pierwszy światu ukazał się Sluagh. Jego armie nadeszły z północy, z krainy wiecznego śniegu. Edhańscy wojownicy musieli w przeszłości stawiać czoła wielu zagrożeniom. Nękani przez Ragharskie klany na zachodzie, caelskie zagony na południu i nigdy niepewni lojalności Ordinów, uchodzili za hardych, zaprawionych w bojach ludzi, którzy będą w stanie pokonać każdą wrogą armię. Zwłaszcza na swoim terenie, pośród niebezpiecznych lasów północy. A jednak ich imperium rozpadło się w mgnieniu oka.

Czemu? To, niestety, bardzo proste. Do tej chwili plemiona Bogini stawały przeciwko sobie, przeciwko innym ulubieńcom Danu, albo przeciwko wrogim im dzieciom Matki. Sluagh był inny. Nie był uosobieniem żadnej z twarzy Bogini. Był jej zaprzeczeniem. Wszystkie jego działania były dla Edhanów obce i niezrozumiałe. Jego armie jawiły się obrońcom jako zwyrodniałe, ohydne monstra, które niszczą wszelkie piękno i porządek na swej drodze. Żaden z wodzów nie potrafił znaleźć sposobu na takiego przeciwnika. Przeciwnika, który nie tyle nie szanuje żadnych zasad, co raczej robi co w jego mocy by każdą z nich złamać i wypaczyć. Przeciwnika, który jest tak obcy, że nie sposób przewidzieć jakiegokolwiek z jego posunięć. Edhańskie imperium musiało upaść i upadło, pozbawiając Tir Na Danu ostatniej szansy na zwalczenie wpływów Wysokich Rodów na wiele wieków. Tymczasem armia wypaczonego boga niespodziewanie wycofała się na północ. Być może nie miała już dość sił by przeć dalej na południe, może zaś wypełniła już swoją misję. Nie wiem. Wtedy też nikt nie wiedział, ale mało kto dociekał przyczyny. Wodzowie wielu plemion odetchnęli z ulgą wiedząc, że został im oszczędzony los Edhanów i ludów z dalekiej północy, spośród których po dzień dzisiejszy przetrwali jedynie Ordinowie.

Wpis opublikowano: on Friday, October 3rd, 2008 at 6:30 pm and is filed under Historia Tir Na Danu, Poza Czasem 2ed. Możesz śledzić odpowiedzi na ten post korzystając z RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź, albo trackback z twojej strony.

11 Comments to “Historia Tir Na Danu – cz. V”

  1. Kaśka Says:

    A właśnie, gdzie byli Ordinowie, kiedy upadało imperium Edhanów? I Ragharowie? Może chociaż oni (wbrew oczekiwaniom) wsparli trochę Lud Lasów podczas walk?

  2. Ellentir Says:

    Ordinowie… to osobny problem. Byli tam gdzie zawsze – na północy. I chociaż ta akurat legenda o tym nie wspomina, ponieśli cięższe straty niż Lud Lasów. Ale mało kto o tym opowiada, bo kto by tam Ordinów lubił…

    A Ragharowie. Mieliby kogoś wesprzeć za darmo? Cóż, Edhanowie mogli trafić na lepszych sąsiadów. :-)

  3. Kaśka Says:

    Mogliby mieć taką jaśniejszą kartę w swojej historii na przykład :)

  4. paulo Says:

    Przyznam, że jak na razie, to nowa wersja historii PC jest ciekawsza niż poprzednia (rozumiecie – te smaczki :) ).

    Zastanawia mnie jedno – dużo zmieniło się w logice mechaniki od 1. edycji? Znaczy się… głównie mnie interesuje, czy ciągle jest takie luźne powiązanie umiejętności z cechami?

  5. Ellentir Says:

    @Kaśka: Jak na mój gust, Ragharowie nie potrzebują “jaśniejszej karty” w swojej historii. Byli paskudni i niemili, są paskudni i niemili, i będą paskudni i niemili.

    Musisz również pamiętać, że de facto ziemie Ragharów wchodziły w tamtych czasach w skład państwa Wysokich Rodów, więc Edhanowie byli dla nich niejako “krajem ościennym”, którego losy niezbyt ich interesowały.

  6. Ellentir Says:

    @paulo: Cieszę, się, że historia w PC2ed przypadła ci do gustu :-)

    Jeżeli chodzi o mechanikę, to zmieniło się… wszystko… Tylko jeszcze nie za bardzo wiadomo na co. Do nowej edycji stworzyłem już dwie mechaniki, ale obecnie pracuję nad jeszcze inną, gdyż kolejne pomysły wciąż nie spełniają stawianych wobec nich wymagań.

    Mam nadzieję, że jeszcze w ten weekend uda mi się napisać posta na temat założeń, jakie przyjąłem tworząc nową mechanikę i aktualnych postępów prac nad nią.

    A co się tyczy powiązania cech i umiejętności, to mogę powiedzieć najwyżej tyle (na tym etapie prac), że mechanika ma być znacznie uproszczona. Być może w postaci pozostanie 5-6 mierzalnych współczynników i tyle. Czym w takim razie będą się od siebie różnić postacie? O tym w najbliższym wpisie :-)

  7. paulo Says:

    Wyznaję zasadę, że autor gry najlepiej zna główne idee systemu, więc nie wątpię, że zmiany będą pasować.

    Po prostu intryguje mnie, czy zachowa się pewna cecha starej mechaniki – niezwykła elastyczność. W końcu osoba z np. Tańcem na 5 wcale nie musiała być dobrym tancerzem, ale mogła dużo wiedzieć o tańcu. A ta wiedza zawsze mogła się zamienić na praktykę, jeśli tylko gracz postanowił ćwiczyć swoją sprawność (i vice versa). A z drugiej strony z niewielką Wytrzymałością całej nocy by również nie przetańczyła ;)

    Ale rzeczywiście się zgodzę, że wersja z 1. edycji wymagała dobrego zapoznania się z podręcznikiem, by ogarnąć całość. Idea była bardzo fajna, tylko dla początkujących dość trudna do zrozumienia.

  8. Ellentir Says:

    Zgodnie z zapowiedzią, na temat mechaniki wysmarowałem osobny wpis :-)

  9. Kaśka Says:

    Myślę, że pomysł z tym, że umiejętność mówi również o wiedzy na dany temat, zostanie zachowana w PC 2 ed. – uważam, że był całkiem fajny :)

  10. Katarzyna Says:

    To jest opowiesc, ktora mozna popwiedziec graczom w jakiejs karczmie, zima przy ognisku, nawet w pierwszej edycji…. Nie moge uwierzyc tylko w to ze edhanowie zostali pokonani. I JAK MOZNA BYLO POCZCIWYCH MORRANOW ZAGONIC NA ARENY? taki dobry lud….

  11. Ellentir Says:

    Dobry, nie dobry – na areny trafił :-P Widzicie, jakie podle te Wysokie Rody? ;-)

Leave a Reply


+ 6 = 13