Historia Tir Na Danu – cz. VI

Wysokie Rody, a wraz z nimi cała kraina, popadały w coraz głębsze szaleństwo. Druidzi opuścili miasta i grody, a często nawet wioski, by pośród niedostępnych gęstwin szukać schronienia przed siepaczami królów. Ludzie bali się głośno wymawiać imię Bogini. Niewolnicy ginęli setkami ku uciesze możnych, a po prawdzie, bez wielkich sprzeciwów zebranej gawiedzi. Królowie rozciągali zaś swą władzę coraz dalej i bliski już był moment, gdy wszystko – ziemia, bydło, złoto, a nawet poddani – stanie się ich wyłączną własnością. To się musiało skończyć. Niezadowolone plemiona podejmowały wiele prób buntu, kolejne powstania spełzały jednak na niczym i tylko córki i siostry kolejnych lokalnych wodzów trafiały do Tary, jako trybut dla Wysokich Rodów. Dla niektórych stało się oczywiste, że bez współpracy wielu plemion nie może być mowy udanym przewrocie. Ostatecznie, w pieczarach centralnego masywu, niczym dawni ludzie, kryjący się przed gniewem władających światem istot, zebrali się przedstawiciele trzynastu ludów. Kto zwołał to spotkanie? Ano, każdy powie wam, że to jego zasługa. Hirrowie będą dowodzić, że wszak byli gospodarzami imprezy, gdyż odbyła się ona w ich grodzie, Edhanowie opowiadają, że jako częściowo wyjęci spod władzy Wysokich Rodów, potrafili wszystko zorganizować, Ordinowie jak zwykle będą mamrotać o znakach i przeznaczeniu, Morranowie o latach ucisku i szlachetnym buncie, a i cała reszta z pewnością również ma niezbity dowód na to, że to właśnie ich plemię zapoczątkowało przymierze.


Tak, czy owak, do spotkania doszło. Największą niespodzianką było zapewne przybycie Aidana – młodszego brata ówcześnie panującego króla. O nim również różnie mówili. Dla jednych to bohater, który przejrzał na oczy, a dla innych intrygant, który pragnął władzy dla siebie. Paktowano i radzono podobnież całą zimę, ale na wiosnę plan był gotowy. Dobry. Pewny. Niezawodny. Wiecie jak to jest z takimi planami? Ano właśnie, dobre, pewne i niezawodne plany zawsze muszą runąć. Aż dziś, że paktującym nie przyszło to do głowy. Ale, jak się potem okazało, głowy wielu z nich zaprzątały zupełnie inne sprawy… Istniał taki, mocno zresztą nielubiany przez królów, zwyczaj, że każdego roku a wiosnę objeżdżali oni część swych ziem. Trójka władców podróżowała wtedy razem. Buntownicy wybrali odpowiednie miejsce i przygotowali zasadzkę, która miała dać początek powstaniu. Zakładano, słusznie zapewne, że łatwiej będzie walczyć z Królestwem, gdy na jego czele zabraknie królów. Udało się zataić przed wrogiem skomasowanie wojsk wzdłuż centralnego masywu i przygotować zasadzkę.

A jednak w sądny dzień wszystko potoczyło się troszkę inaczej niż planowano. Królowie nie podróżowali naturalnie sami. Pomijając tabuny niewolników i urzędników, towarzyszyły im dosyć liczne wojska – jakoś tak to już jest, że władcy absolutni mają w zwyczaju otaczać się coraz liczniejszą eskortą. Buntownicy nie planowali więc skrytobójstwa (choć niektóre z plemion gorąco namawiały pozostałe na taką opcję), ale honorową bitwę, podczas której królowie zostaną pokonani i zgładzeni. Do bitwy faktycznie doszło. Tyle tylko, że buntowników spotkała przykra niespodzianka. Ktoś ostrzegł królów, którzy w tajemnicy wzmocnili swoje siły. Kłótnie na temat tożsamości zdrajcy zostały błyskawicznie zakończone, gdy w zbuntowaną armię od tyłu uderzyły ordińskie wojska… Straty po stronie nowo uformowanego sojuszu były ogromne. Ordinowie zaś odjechali ku swoim ziemiom na północy, obsypani złotem przez królów. Przywódcom buntu udało się szczęśliwie uniknąć pojmania i zbiec, jednak wszystko wskazywało na to, że powstanie upadło, zanim na dobre się rozpoczęło. Jeżeli jednak historia czegoś nas uczy, to właśnie tego, że często trudno przewidzieć, co wydarzy się za chwilę…

Ktoś (Ordinowie twierdzą, że to właśnie oni) dostarczył do Tary informację zupełnie odmienną od rzeczywistości. Po stolicy rozeszła się plotka, że królowie nie żyją, zaś zbuntowana armia ruszyła w kierunku centrum państwa i niebawem stanie u bram. Na tę wieść rezydujący w mieście aidańscy buntownicy ogłosili się nowymi władcami miasta, a wielu niezdecydowanych z ich plemienia dołączyło do powstania. Co więcej kilka dotychczas lojalnych lochińskich klanów przysięgło służyć nowym władcom, zakładając, że stanowią oni swego rodzaju przedłużenie linii władzy Rogatych Bogów (wobec śmierci królów). Tara spłynęła krwią. Absurdalnie, informacja o rzekomym zwycięstwie buntowników rozprzestrzeniała się po krainie znacznie szybciej i szerzej niż ponura prawda. Kolejne wioski, grody i miasta wypowiadały posłuszeństwo dotychczasowym władcom, zaś nowe siły powstańców, choć rozproszone i nieskoordynowane, szybko zaczęły przewyższać liczebnością pierwotną armię buntowników. Uciekający przywódcy powstania zaczęli skupiać wokół siebie ochotników i tworzyć zupełnie nowe oddziały, będące w stanie nawiązać walkę przynajmniej z lokalnymi gwardiami Wysokich Rodów.

Wpis opublikowano: on Tuesday, October 7th, 2008 at 9:01 am and is filed under Historia Tir Na Danu, Poza Czasem 2ed. Możesz śledzić odpowiedzi na ten post korzystając z RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź, albo trackback z twojej strony.

5 Comments to “Historia Tir Na Danu – cz. VI”

  1. Kaśka Says:

    Heh, fajny klimat z Ordinami. I jak ich nie lubić :)

  2. Katarzyna Says:

    WSPANIALE… Ale co dalej? co sie dzialo potem, jak panowal krol Aidan? kiedy bedzie wydana 2 edycja??? kiedy my Mistrzowie gry i gracze dostaniemy podrecznik tego systemu w dlonie aby roztoczyc ta magie?

  3. Adam Says:

    Hej. Witam wszystkich, nie wiem czy twórcy systemu jeszcze mnie pamiętają (szaleniec biorący udział w waszych konkursach i wszystkim innym co organizowaliście i tyczyło się Poza Czasem). Jak usłyszałem o nowej edycji bardzo się ucieszyłem. Będę trzymał kciuki, zresztą pewnie zobaczymy się na Falkonie. Jeśli też będziecie szukali jakiejś pomocy w testach czy np. przy pomysłach na mechanikę to zgłaszam się na ochotnika… Erin go braagh!!! A w zasadzie Tir Na Danu go braagh

  4. Kaśka Says:

    Oczywiście, że pamiętamy człowieka, który wygrywał wszystkie nasze konkursy na konwentach :) Przy okazji zapraszamy wszystkich na Falkon, będzie można posłuchać o 2-giej edycji i podyskutować o niedociągnięciach 1-wszej.

  5. Ellentir Says:

    A…! Ten Adam…?! O jeeezu! Czas uciekać!!! Pogromca Konkursów powrócił!

Leave a Reply


5 + = 8